Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies, tzw. ciasteczka. Kliknij na przycisk zamknij znajdujący sie z prawej strony, aby niniejsza informacja nie pojawiała się lub kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej nt. plików cookie.

Klekusiowo
13.12.2018 / 
  • odwiedzin:  

Archiwum 25 lipca 2017

WIADOMOŚCI RÓŻNEJ TREŚCI 24. 07. 2017

                                    
PIERWSZE  LOTY  BOCIANIEJ  FLOTY   tak zatytułować można dzisiejszy felieton …  a w zasadzie jego główny temat.  Zaczęło się 15 lipca – tak jak było w poniższej zajawce z 15.07 – w Szczytnicy, kiedy o 8,38 wyleciała pierwsza z Klekotek a swój wyczyn powtórzyła przed 19-tą. Dzień po dniu za nią ruszyły następne : 16 lipca druga z Klekotek, 17 lipca trzecia a 18 czwarta …  Wszyscy w pewnym napięciu oczekiwali, kiedy zaczną latać bocianki z klekusiowego gniazda – niespodzianie pierwszy pofrunął Kokos (nr 23 konc. obr.), który okazał się najodważniejszy i najlepiej przygotowany do latania, choć wedle starszeństwa był czwarty w kolejce. Stało się to 17 lipca równolegle z trzecią Klekotką. Po ich wylocie nastąpiła krótka przerwa i dopiero 20-go lipca poleciał Ziółko (nr 24), trzeci w kolejce do lotów, natomiast dwa najstarsze u Klekusiów tj. Kalina (nr 25) i Klocek (nr 21), wcale nie kwapiły się do latania. Fakt Kalina wiele ćwiczyła, a jej podskoki były imponujące, często znikała z kadru kamerki tak była wysoko !  Wreszcie 21 lipca prawie po terminie, szczęśliwie wystartowała, co niesamowicie zmobilizowało Klocka, który wręcz rozpaczliwie skakał i w trakcie jednego z bardzo wysokich skoków zachwiał się i nietypowo pofrunął w górę, unosząc się i poleciał pionowo niczym helikopter. Obserwowałem, że przy drugim i trzecim locie próbował skopiować ten pionowy start :)   Dnia 23 lipca, po 5 dniach przerwy wyleciała piąta, ostatnia z Klekotek i po raz pierwszy gniazdo w Szczytnicy zostało puste !  Świetny film z ich powrotu do gniazda można obejrzeć na Fb. !!!  – bo na razie są bardzo do siebie przywiązane : wylatują, powracaja i odpoczywaja razem !   A dziś rano (tj.  24. 07) pofrunęła Eska (nr 22)- czwarta od Klekusiów a przedostatnia z najmłodszych.  A więc lata 10 na 11 bocianków z obu gniazd … i tylko należy życzyć im by latały szczęśliwie i bezpiecznie, bo np. dziś Ziółko wpadł na linię średniego napięcia odbijając się od jednego z przewodów…  i szczęśliwie nic mu się nie stało.  Tym, który pozostał w gnieździe Klekusiów jest Tymek, który wykluł się z 4-dniowym opóźnieniem, kiedy już wszyscy zwątpili w jego przyjście na świat.  Ćwiczy, ale jeszcze ciut nieporadnie – powinien wylecieć około czwartku !
Bocianki będą nas jeszcze cieszyć prawie miesiąc, ale na koniec jeszcze jeden temat częściowo z nimi związany. Wszystkie są jak dorosłe, wymagają dużej ilości karmy … rosną też szybko 4 małe sarenki, danielątko Balbinka… jest wiele pozyskanych ptaków nie zapominajmy o nich wszystkich !!!  Każda złotówka się liczy !!!  Przypominam, że jest tez możliwość wpłaty na stronie
https://pomagam.pl/klekusiowo  – tu celem jest głównie uzbieranie środków na sprzęt typu USG, niezbędny w ratowaniu zwierzątek.  Na razie jest w tej zbiórce nieco ponad 3 tys. zł, co stanowi zaledwie 6 % minimalnej potrzebnej kwoty na zakup. Może trochę wpłynie jeszcze z 1% podatku … Rodzą się też nowe inicjatywy : jedna z internautek Danusia zaproponowała by osoby, które coś potrafią zrobić np. Ona na szydełku obrus, serwetkę – inna internautka Ewwa myśli o obrazie, który ma ktoś  zdolny, profesjonalnie namalować z naszej tematyki …  a może ktoś ma zbędną a wartościową rzecz  – to na razie luźne rozważania !  Ale jakby ktoś się podjął zorganizowania tego logistycznie, np w formie aukcji a dochód byłby przeznaczony na Klekusiowo !!!   W każdym razie ja sam i w imieniu PG a przede wszystkim, małych podopiecznych, dziękuję za pomysły, pamięć i pomoc w każdej formie !!!
B I E Ż Ą C E    A K T U A L N O Ś C I
Z  NOWYCH  przybyły tylko ptak jerzyk i jaskółka dymówka.  Obu specjalnie nic nie dolega, są po prostu młode … albo nierozważnie zabrane przez ludzi a być może ucierpiały na skutek wichury lub burzy. Muszą podrosnąć a tu mają dobrą opiekę !
W Y P U S Z C Z O N Y  na razie tylko gołąb.  W dalszym ciągu szykowane są do życia na wolności : nietoperz, sowy i pustułka,  których wypuszczenie nieco się opóźniło – również ze względu na pogodę !
W pewnym sensie wypuszczony został drugi mały zajączek … ma dostęp do całej łąki, ale najwyraźniej nie chce jej opuszczać ! widziany był m.in. przez internautów 21 lipca o 6-tej rano  przy danielowym karmniku, na kam. nr 2.
NUROGĘSI  zostały dwie ! … jedna zginęła  uderzona przez samochód – SMUTNO !!!  Dwie pozostałe, bardzo samodzielne, dobrze fruwają i bywa odlatują na sporą część dnia – ale wracają i chętnie przesiadują przy jeziorku.
GNIAZDO W SZCZYTNICY  ma uszkodzoną prawą część korony – w stopniu dość znacznym, co zauważyło sporo internautów i spowodowało to nawet spore zaniepokojenie. Jak zapewnia PG – gniazdo jest na solidnej, stalowej konstrukcji i jako takiemu nic mu nie grozi !  Przy okazji w ostatnich godzinach poprawiła się jakość kamerki w Szczytnicy – przede wszystkim ostrość jest zadowalająca – ale chyba będzie bez koloru ???
RODZINA DANIELI  szczęśliwa … Jaś w większości przeniósł się na wyspę, co już tolerują nawet łabędzie, leżące koło niego w odległości 3 metrów … czasem odwiedza go też Małgosia a czasem chodzi po łące z Balbinką. Widać natomiast, że Jaś bardzo imponuje Balbince :)
SARENKI   wszystkie zdrowe.  Bambi  i  Rambo   mają możliwość chowania się do domku, ale mają też swobodny  dostęp do łąki – z czego chętnie korzystają. Bambi biega za PG jak piesek a i Rambo jest trochę bardziej społeczny.  Zuzia i Szara choć jedzą już normalny pokarm – zdarza się, że pija jeszcze mleczko od Poli.
CZAPLA  MARYSIA   po dłuższej nieobecności pojawia się od kilku nocy przy jeziorku a dziś (24.07) była nawet wcześnie rano.  Natomiast nieznośne żurawie Bolek i Lolek – posiedzą w zamknięciu do wylotu bocianków !!!
Amigos

Napisane dnia 25 lipca 2017. 12 Komentarzy

P I L N E ! ! ! – 1 5. 0 7. 2 0 1 7

        
P I E R W S Z Y    W Y L O T   -    nastąpił  dziś  o godzinie  8.38 … oczywiście z gniazda w Szczytnicy.  Jedna z Klekotek wyleciała na krótko i następnie powróciła do gniazda !!!  Krótki filmik z tego wylotu obejrzeć można na Fb,.
Z KAMERKĄ  w Szczytnicy – jak widzimy – nie jest dobrze, obraz fatalny, zaparowany … a jeszcze dziś znów padał deszcz i sytuacja się pogorszyła – około najbliższej środy- czwartku mają nadejść kilkudniowe upały, może słoneczko odparuje kamerkę !  Jeśli nie  – być może uda się umieścić w pewnej odległości inną kamerkę , by cokolwiek zaobserwować  ???
Amigos

Napisane dnia 15 lipca 2017. 10 Komentarzy

WIADOMOŚCI RÓŻNEJ TREŚCI – 14. 07. 2017

DZISIAJ  WSTĘP  O  BOCIANACH !    Nasze bocianki wchodzą w przedostatni etap swojego rozwoju. Lada moment wyfruną z gniazda. Szczęśliwie przetrwały okres podrastania w gnieździe, ominęły nasze gniazda burze i inne kataklizmy … a nie we wszystkich innych gniazdach było różowo a w niektórych wręcz tragicznie :-( . Jedynie Bubu i Bubie nie udało się – wielka szkoda :( , ale o nich przy końcu felietonu. Natomiast świetnie poradził sobie Kleo w Szczytnicy i pomimo wielkiej osobistej tragedii, śmierci partnerki Klekotki – co też okropnie przeżyliśmy – tyrał za dwoje, dwoił się i troił i wykarmił szczęśliwie ( przy wspomaganiu PG) piątkę małych Klekotek !  Powiódł się też eksperyment dodania do gniazda w Klekusiowie, podczas obrączkowania, dwóch małych bocianków tj. najmniejszego klekusiowego Tymka i zabranego z gniazda w Goliszowie, Klocka. Wszystkie są równo traktowane przez bocianich rodziców i aktualnie nie widać, między całą szóstką w gnieździe, znaczących różnic. Jednym zdaniem cała 11-tka  w obu gniazdach zdrowa, odchowana i gotowa do wylotu !!!
Z praktyki wiemy, że pierwsze loty bocianów odbywają się między 58 a 64 dniem od wyklucia. Dziś przypada 60 dzień od wyklucia się dwóch pierwszych, bliźniaczych Klekotek i 59  dzień trzeciej Klekotki. Prawdopodobnie jest też podobnie z Klockiem – tu dokładnej daty klucia nie znamy.  Najstarsza z klekusiowych jest Kalina (końc. obrączki nr 25), która ma 56 dni od wyklucia, a więc tzw. minimum osiągnie w niedzielę.  Jak będzie, zobaczymy – w ciągu tygodnia, no może 10-ciu dni powinny fruwać wszystkie, choć na razie rodzice pilnie dostarczają jedzenie, więc za bardzo nie śpieszą się do latania !
Pozostaje jeszcze do rozwiązania kwestia bocianów w wolierach.  Plan z grubsza jest następujący:  1. Wiadomo nieloty, czyli Wojtek i Reksio zostają, bo zostać muszą !  2. Myślik wykazuje chęć do latania, ale jak to się mówi w przenośni i dosłownie – w małej wolierze nie może rozwinąć skrzydeł !  Dlatego niedługo będzie próba wpuszczenia go do dużej woliery … i niech spróbuje. 3. Bubu będzie miał w specjalny sposób podwiązane skrzydła … i wraz z Bubą i ewentualnie Myślikiem wypuszczony na łąkę. To ostatnie stanie się, gdy wszystkie klekusiowe bocianki będą już dobrze fruwały – a więc za około 2 tygodnie.  Co się stanie ? zobaczymy – dziś trudno gdybać ???
Po  tym wszystkim pozostanie nam czekać na ostatni etap cyklu chowania młodych bocianków … przygotowania do odlotów. Niech wysoko i szczęśliwie latają a wszystkie niebezpieczeństwa je omijają !!!
B I E Ż Ą C E    A K T U A L N O Ś C I
GRUPA OBRĄCZKARZY ODRA  z Wrocławia dokonywała wczoraj obrączkowania ptaków innych niż bociany (PG ma uprawnienia do bocianów). Obrączkowano m.in. cztery sowy i pustułkę, które po szczęśliwie zakończonym leczeniu zostaną niebawem wypuszczone.  Jedna z sówek miała złamaną nogę a druga uszkodzoną rogówkę w oku, zaś pustułka wymagała podchowania i podkarmienia.
Przy okazji obrączkowania ujawniło się że przybyły do Klekusiowa ostatnio szpak – to jednak jest kos !!! :)
ZAMGLONA KAMERKA NR 4   czyli ta w Szczytnicy … to skutek nawałnicy jaka przeszła ze środy na czwartek – rozszczelniła się, zaparowała, są liczne telefony do PG w tej sprawie … to oczywiste, że nic aktualnie nie poradzimy, podobnie jak w przypadku telefonu w sprawie podrzucenia do gniazda sianka, bo mokro bociankom – nie można straszyć, niepokoić młodych bocianków  – pogrzeje słoneczko, w ciągu 1-2 dni powinien  problem zniknie.
Z  NOWYCH  MIESZKAŃCÓW   przybyła jedynie sikorka modraszka,  która ma uszkodzone skrzydło i rokuje dobrze.  I świetnie, że nie było powodów do przyjmowania do O.R.D.Z. nowych podopiecznych !
NIETOPERZ  który trafił na początku czerwca z urazem skrzydła – ma się dobrze, praktycznie skrzydło wyleczone i prawdopodobnie za około tydzień będzie wypuszczony na wolność.
Z  ŻYCIA  NASZYCH  SARENEK :  Fartek, Marti-Kuśtyczek, Bambino a także nasza dzielna mama Pola wraz z Zuzią i Szarą, mają się znakomicie  -  jak również tworzą sympatyczne, harmonijne i malownicze stadko !!!  Dołączy do nich  na łące, za kilka dni Rambo 2, który czuje się już lepiej.  Trochę później również dołączy  Bambi 2017,  bo ma jeszcze co 2-3 dni zmieniane opatrunki.  O ile Rambo jest pół dziki, to Bambi jest oswojona i taka najwyraźniej chce być, bo garnie się do ludzi !
R O D Z I N A   D A N I E L I   funkcjonuje znakomicie, Balbinka hasa aż miło, Jaś coraz piękniejszy, ze wspaniałym porożem, które chyba trochę mu przeszkadza -  pewnie ciężkie ?! … Przy okazji znów padają na Jasia podejrzenia, że zniszczył ogrodzenie jeziorka czy ogródka sarenek. Tym razem niesłusznie !!! – to PG zdjął niektóre z poprzeczek … nie ma już lęgu kaczek a dla młodych bocianków niech będzie lepszy dostęp do jeziorka.
NUROGĘSI  -   zaczęły już fruwać.  Jedna odfrunęła i wróciła dopiero pod wieczór … druga nawet nie wiadomo czy wróciła ?  Ja jeszcze przedwczoraj widziałem wszystkie trzy !
POZOSTALI  MIESZKAŃCY  generalnie OK !  Jeżyk Kubuś  powrócił do małej woliery bo najwyraźniej nie szło mu na łące, chyba nie nadaje się do całkowitej swobody (?)  Zajączek  nie chce pożegnać się z buteleczką mleczka i póki co, tego mleczka się domaga.  Cztery  sójki  i  kawka – jeszcze się pojawiają, sfruwają, zwłaszcza gdy widzą Panią gospodynię, ale czynią to coraz rzadziej … i taka jest naturalna kolej rzeczy ! 
N A   K O N I E C   -  PG opowiadał, że widział na okolicznych polach kręcącą się siódemkę bocianów !  Czyżby początek sejmiku i jakby pierwszy sygnał końca sezonu … chyba jednak za wcześnie ???
Amigos

Napisane dnia 14 lipca 2017. 11 Komentarzy

wiadomości różnej treści – 4 lipca 2017

                      WIADOMOŚCI   RÓŻNEJ  TREŚCI  –  4  lipca  2017

W S T Ę P   DZISIEJSZY  JEST  DWUCZĘŚCIOWY :
PO PIERWSZE :   uporządkujmy jeszcze sprawę imion a Klekusiowym gnieździe !   Żeby nikt nie miał wątpliwości – najmłodszy bocianek to Tymuś z nr 20 (końcówka nr obrączki) nazwany już wcześniej, potem kolejno starszy Eska nr 22 (rodzice chrzestni wg konkursu Katarzyna i Basik), dalej Kokos nr 23 (samodzielna chrzestna Dana),  jeszcze starszy to Ziółko nr 24 (rodzice chrzestni Amigos i Danusia) a najstarszy klekusiowy to Kalina nr 25 (rodzice chrzestni Lena i Dana) … no i pozostał jeszcze prawdopodobnie najstarszy w gnieździe (nie znamy dokładnej daty urodzenia) , też nazwany wcześniej, Klocek nr 21 – pochodzący z niemonitorowanego gniazda w Goliszowie.  Z tego co wiem wszyscy rodzice chrzestni zadeklarowali dodatkowe wyprawki dla swoich chrześniaków !   To takie informacje dla bardzo dociekliwych i dla celów dokumentacyjnych.
PO  DRUGIE   -  MAŁY  FELIETON   a temat już trochę poruszany.  Apelowałem  wcześniej by pod pozorem pomocy zwierzątkom,  nie zabierać młodych z lasu, trawy, z polan czy też pól – leżące tam maleństwa nie znaczy że są całkiem opuszczone, często matka bliżej lub dalej zdobywa pożywienie  … chyba że mamy 100% pewności że małe zwierzątko potrzebuje pomocy tzn. jest martwa matka lub maleństwo jest wyraźnie wycieńczone !  Należy o tym wszystkim mówić do znudzenia ale także edukować swoje dzieci, bo mamy liczne przypadki, że to właśnie dzieci przynoszą  zwierzątka – tak właśnie było z naszymi zajączkami, o czym warto przypomnieć. Ale są i gorsze sytuacje niż ludzka nieświadomość czy głupota. To celowe zabieranie dzikich zwierząt na zasadzie „bo mam na to ochotę” lub zwyczajnie dla zabawy.  Tak było z naszym dziczkiem Franiu – co niektórzy pewnie pamiętają.  Zabrany przez cudzoziemców z lasu, właśnie dla zabawy, jako maleństwo traktowany jak piesek, prowadzany na smyczy, co skończyło się urazem … szczęśliwie rehabilitacja choć długa, powiodła się.  Teraz mamy inny przypadek – niedawno do Klekusiowa trafiła sowa, już niemłoda, ponad dwuletnia, którą przetrzymywał cały czas pewien pan – świadomie !  Zrobił z niej domownika, chodził z nią do sklepu, nawet do kościoła, jeździł z nią rowerem i np. dzielił się opłatkiem !   Dopiero gdy sąsiedzi zaczęli straszyć, że nie można przetrzymywać dzikich zwierząt zdecydował się ją oddać.  Sowa nazywa się  Misiu (identycznie jak nasz jastrząb) przebywa w wolierze z Księżniczką i trochę dziczeje, co z pewnością wyjdzie jej na zdrowie …. A przy okazji przetrzymywanie dzikich zwierząt, zwłaszcza będących pod ochroną – pamiętajmy, jest karalne !!!  Ponadto także pamiętajmy, że dzikie zwierzątka najlepiej czują się blisko natury … i to nawet te, które ze względu na kalectwo nie mogą żyć całkiem swobodnie – to czym bliżej natury tym dla nich lepiej !!!
Jest i druga strona tematu, o którym piszę !  Takie Ośrodki jak Klekusiowo są tworzone po to by pomagać zwierzętom, leczyć je, rehabilitować … a więc z samego założenia mają pozwolenie na trzymanie dzikich a nawet chronionych zwierząt.  Są i sytuacje nietypowe jak np nasza Buba, która w trakcie leczenia postanowiła wraz Bubu stworzyć bocianią rodzinę – no i wszyscy, którzy to widzieli powinni przyznać, że niegodziwością byłoby ten proces przerwać.  A jednak – znany miłośnik bocianów i nie tylko, ze Strzelec, Pan Marcin K. prowadzi, nie wiedzieć czemu, na portalach, całą kampanię przeciwko PG – że bezprawnie przetrzymuje zdrowego bociana …  Sami osądźmy jaka jest prawda – niech zrobią to osoby, które na co dzień obserwują historię tej pary, która pomimo straconego lęgu, w dalszym ciągu okazuje sobie wiele czułości, np Buba czyści często Bubu, przebywają dużo razem w gnieździe …  Oczywiście nadejdzie taki moment, że Buba opuści wolierę, choć wcale o to nie zabiega … albo gdy młode Klekusiów zaczną latać albo po ich odlocie.  Ale czy sama odleci ??? – czas pokaże !!!
B I E Ż Ą C E    A K T U A L N O Ś C I
ZWIERZĄTKA  pozyskane   to tylko wymieniona wyżej sowa Misiu i jeden szpak !   I bardzo dobrze, że napływ chorych czy wymagających rehabilitacji zwierząt został zahamowany.  Natomiast  ze  zwierząt  do wypuszczenia,   szykowane są aktualnie cztery  sowy i jedna pustułka – całkowicie zdrowe i wyleczone !!!
J E Ż   K U B U Ś   -  zgodnie z zapowiedziami, dostał od wczoraj dostęp do całej łąki … a więc jest w zasadzie całkiem wolny, choć jest dla niego dostępna budka, do której jest przyzwyczajony i z której może korzystać !
D W I E    R O D Z I N Y   kopytnych funkcjonują znakomicie !!!   Jedna to oczywiście daniele tj. Jaś z coraz piękniejszymi rogami, Małgosia i mała Balbinka, coraz lepiej biegająca a w zasadzie brykająca !  Druga rodzina, stworzyła się na własne życzenie, to jest wspaniała matka Pola i dwie małe sarenki  Zuzia i  Szara … bardzo szczęśliwe i zapatrzone w mamę, zaczynają jeść typowy dla sarenek pokarm.
POZOSTAŁE  SARENKI  - Bambino, Fartek i Marti- Kuśtyczek   mają się bardzo dobrze i wraz z Polą, Zuzia i Szarą stanowią niezłe stadko, czasem biegające razem (widziałem wczoraj). Wiemy, że są jeszcze dwie małe – na razie w wolierze.  R a m b o  2   po amputacji  części nóżki, radzi sobie coraz lepiej  i jest nadzieja, że już niedługo będzie prawidłowo funkcjonować.  Nieco zaskakująca jest sytuacja z B a m b i   2 0 1 7  –  ona w niebieskich opatrunkach, funkcjonowała znacznie lepiej niż po ich zdjęciu !!!   Faktem jest, że po zdjęciu, miała zatarcie czy rankę na łapie … ale ciągle nie może sobie poradzić, zwłaszcza z jedną przednią łapą i pojechała dziś na konsultacje do weterynarza.
Z A J Ą C Z E K  -  ten co pozostał, dalej ciągnie mleczko z butelki, dobrze się rozwija i nigdzie się póki co nie wybiera.  WSZYSTKIE POZOSTAŁE ZWIERZĄTKA mają się dobrze !   A sam widziałem przedwczoraj  jak do idącej na wieczorne karmienie Pani Gospodyni  sfruwają z drzew   S ó j k i   !
N A   K O N I E C   -   KOMUNIKAT Z GNIAZD    Obserwując oba gniazda w Klekusiowe i w Szczytnicy – zdaniem PG – sytuacja w nich układa się prawidłowo i nie widać najmniejszych zagrożeń !   Kleo znakomicie wywiązuje się ze zwiększonych obowiązków, bocianki nakarmione i zdrowo, szybko rosną.  W Klekusiowie natomiast  powiodła się akcja włożenia do gniazda dwóch bocianków – najmłodszego Tymka i dodatkowo Klocka.  Ta ostatnia niecodzienna adopcja, była uważnie obserwowana i ani na moment nie istniała groźba odrzucenia bocianka. Teraz przed nami w obu gniazdach intensywne ćwiczenia,  aż 11 – w sumie – bocianków !
Amigos

Napisane dnia 4 lipca 2017. 20 Komentarzy

Login